R   E   K   L   A   M   A

Miejsce na
Twoją reklamę
Borek   Gostyń   Krobia   Pępowo   Piaski   Poniec   Pogorzela
Gazeta Gostyńska
ul. Sądowa 7,   63-800 Gostyń,
Telefony:   +48 65 572 03 09,  575 14 12,
fax  +48 65 572 17 54,
e-mail: gg@bt.pl

R   E   K   L   A   M   A

Miejsce na
Twoją reklamę

    Dzisiaj jest Gazeta Gostyńska WYDANIE 05/2001 - INFORMACJE

Jak cię widzą, tak cię piszą

W świecie biznesu panują ściśle określone reguły ekonomiczne. Ale to nie wszystko. Gdy toczy się walka o klienta, ważne są również inne elementy. Wysoka jakość wyrobów czy usług - to jedno, wiarygodność i terminowość - to drugie, ale jest też jeszcze element trzeci - zewnętrzny wizerunek. Ważne jest bowiem nie tylko kto, co, i za ile, ale także jak. Nic przecież tak dobrze nie wpływa na wizerunek firmy, jak dobrze ubrany, zadbany, uśmiechnięty i uprzejmy pracownik.

Coraz częściej firmy wprowadzają precyzyjne zasady ubierania się w przedsiębiorstwie. Dokładnie określają, co pracownik powinien nosić. Na przykład: panów obowiązują garnitury lub marynarki, a panie - garsonki. Zazwyczaj niedopuszczalne są krótkie spodenki, spódniczki mini czy sandały odkrywające palce. Kolory stonowane, spokojne, najlepiej granatowe, szare, czarne, natomiast pomarańcze najlepiej odłożyć na inne okazje. No, chyba że w grę wchodzi firma rozwożąca lody na telefoniczne zamówienie. Zdarza się jednak, że panie w największe upały nie tylko muszą nosić rajstopy, ale też są zobowiązane do... dokładnej depilacji nóg. Preferowany jest zazwyczaj delikatny makijaż, a biżuteria skromna, nie rzucająca się w oczy. Zwierzchnicy w wymaganiach idą coraz dalej. Pracownicy są zobowiązani do używania korektorów, szczególnie po to, aby zamaskować cienie pod oczami, bądź co bądź, wynikające z przepracowania.
W niektórych firmach pracownicy, którzy mają bezpośredni kontakt z klientami muszą nosić obowiązkowo białą bluzkę lub koszulę. Jedynie sobota jest dniem pracy, który pozwala na ubraniowy luz - można przyjść nawet w dżinsach. Ale nie w banku... Są też firmy fundujące pracownikom stroje w określonym kolorze, najczęściej związane z logo firmy.
Podczas zagranicznych imprez handlowych bez problemu można rozpoznać polskich prezesów, którzy obok zagranicznych menedżerów w wypucowanych butach, nienagannie ubranych, pojawiają się w pomiętych garniturach, zbyt ciasnych marynarkach i nie wyczyszczonych lakierkach.

*        *        *

Postanowiliśmy sprawdzić, jak wiele uwagi w kreowaniu zewnętrznego wizerunku firmy poświęcają szefowie firm w naszym powiecie. Oczywiście, wiele zależy od rodzaju prowadzonej działalności. Inne reguły obowiązują w banku czy urzędzie, a inne w zakładzie przemysłowym. Poczytajcie.

*        *        *

Kazimierz Wołodźko, naczelnik Urzędu Pocztowego w Gostyniu:
Listonosze i pracownicy przy okienkach, czyli osoby bezpośrednio obsługujące klientów, obowiązkowo noszą mundury. Strój listonosza jest w całej Polsce taki sam - granatowy mundur, żółta koszula i krawat granatowo-żółty. Pracownicy administracyjni nie mają takiego obowiązku. Natomiast każdy musi nosić identyfikator. Jako naczelnik nie mam narzuconej normy ubioru, aczkolwiek preferowany jest klasyczny strój, czyli biała koszula, krawat, marynarka. Prywatnie wolałbym chodzić w sweterku, ale wiadomo, że to odpada. Należy dostosować się do obowiązującego standardu. Z pewnością trzeba przywiązywać uwagę do ubioru, ponieważ wpływa on na wizerunek firmy na zewnątrz. Inaczej rozmawia się z osobą starannie i schludnie ubraną, inaczej z osobą w nie wyprasowanej marynarce i od tygodnia nie mytych włosach.

Andrzej Pospieszyński, Starosta:
Podstawą zadowolenia interesantów przy załatwianiu spraw jest kompetencja urzędników. Strój z pewnością podkreśla osobowość i na pewno powinien być schludny i czysty. Dla panów najlepiej koszula, krawat i marynarka, natomiast panie mają większą dowolność. Jednak strój musi być skromny i przyzwoity, nie jest wskazana ekstrawagancja. Wynika to z ogólnych zasad pracy urzędnika. Nie powinno być w urzędzie rewii mody. Osobiście preferuję kolory szare, granatowe, generalnie stonowane. Ubiór męski jest na tyle ujednolicony i pospolity, że nie ma większego problemu z doborem stroju. Trzeba na różnego rodzaju spotkaniach wyglądać podobnie elegancko jak inni. Przyzwyczaiłem się do tego, że każdego ranka zakładam koszulę i krawat, ponieważ od ponad 10 lat pracuję jako urzędnik. Nie jest to dla mnie żadne utrudnienie. W urzędzie garnitur to standard.

Ewa Jagiełło, dyrektor oddziału PKO BP w Gostyniu:
Wymogi co do stroju, są u nas podobne, jak w innych bankach. Oczywiście, garnitury i krawaty u panów. Dla pań najbardziej wskazane są kostiumy. Muszą to być ubrania stonowane, spokojne, stosowne do rodzaju wykonywanej pracy. Preferowane kolory: niebieski, granatowy, szary czy popielaty. Jako szefowa staram się zawsze wyglądać stosownie i elegancko. Ubiór z pewnością nie jest jedynym warunkiem sukcesu, ale jednym z czynników przyczyniających się do niego. Dzięki odpowiedniemu ubiorowi pracowników bank jest lepiej postrzegany. Zwiększyło się znaczenie tego czynnika zwłaszcza w ostatnich latach. Kiedyś mniej się zwracało uwagę na strój. Obecnie zarówno dla klientów, jak i dla nas, wygląd ma znaczenie.

Maciej Pietrula, p.o. dyrektora gostyńskiego Rejonu Obsługi Klienta, Obszaru Telekomunikacji w Lesznie:
Dla pań obowiązkowe są stroje w kolorze śliwkowym, zakupione przez firmę. Panowie z kolei otrzymali granatowe marynarki. Wszyscy noszą identyfikatory. Wyżej wspomniany ubiór otrzymali wszyscy pracownicy biura obsługi klientów. Co jakiś czas stroje te są wymieniane i zmieniana kolorystyka. Jako szef zawsze jestem, oczywiście, pod krawatem. Klient przychodzący do firmy jest zadowolony, gdy rozmawia z ludźmi ładnie ubranymi. Na pewno ubiór wpływa pozytywnie na wizerunek firmy na zewnątrz. Wygląd świadczy o podejściu przedsiębiorstwa do klienta. Ponadto koniecznością i oczywistym wymogiem jest przygotowanie merytoryczne.

Małgorzata Rote, notariusz:
Firma, którą prowadzę, świadczy usługi dla ludności i dlatego staramy się wyglądać przyjaźnie do klientów. Jest to zatem strój schludny, czysty, bez zbytniej ekstrawagancji i przesady. Preferujemy elegancję w wydaniu: prostota, niewyszukane stroje. Staramy się tym wyrazić szacunek wobec naszych klientów. Wygląd zewnętrzny i ubiór z pewnością idą w parze jeżeli chodzi o sukces firmy. Nawet w tak małej firmie jaką prowadzę, odpowiednia prezentacja jest wymagana i z pewnością wpływa pozytywnie na wizerunek na zewnątrz.

Andrzej Tęgi, Salon Samochodowy "LemaCar" w Gostyniu:
W naszym salonie mechanicy są ubrani w stroje firmowe Fiat Auto Poland. Są to szare kombinezony, które w zależności od wykonywanych czynności mają na ubraniu odpowiednie pasy. Jako osoba obsługująca klientów staram się wyglądać czysto, schludnie, elegancko. W okresie letnim co prawda bez marynarki, ale zawsze pod krawatem. Czystość jest obowiązkowa. Nawet mechanicy, którzy wykonują z natury "brudną" pracę, starają się być czyści i schludni. Tego przecież wymaga klient, który przywozi nam swe auto do naprawy. To wymóg. Minęły te czasy, gdy uznawało się, że im mechanik bardziej brudny, tym lepszy z niego majster. Strój i wygląd to jedno, ale nie może też zabraknąć wiedzy merytorycznej.

Wojciech Olejniczak, prezes Zarządu "Pudliszki" S.A.:
W firmie "Pudliszki" w ostatnich 2-3 latach zauważyłem wyraźny postęp. Osoby pracujące na produkcji noszą odzież ochronną. Są to nowe ubiory i bezpieczne - wykonane w Polsce według wzoru Heinza. Natomiast jeżeli chodzi o pracowników administracyjnych, ubierają się elegancko, schludnie i nie wyzywająco. I tak powinno być w każdej firmie. Panowie nie chodzą w rozpiętych koszulach, na pół sportowo i jeszcze w krótkich spodniach. Ubierają się w garnitury, koszule i krawaty. Kobiety chodzą w kostiumach lub garsonkach. Nasi pracownicy wyglądają tak, jak w porządnej firmie należy wyglądać. Mamy dużo kontaktów z firmami Heinza oraz spoza naszej korporacji - nie ma tygodnia, żeby ktoś u nas nie gościł. Dlatego przysłowie: "Jak cię widzą, tak cię piszą" nie jest nam obce. Jeżeli chodzi o mój ubiór, sam decyduję co mam założyć, choć muszę przyznać, że czasami radzę się żony.

Sławomir Stachowski, prezes Zarządu Cukrowni "Gostyń" S.A.:
Pracownicy fizyczni mają kombinezony szyte na miarę. Natomiast pracownicy umysłowi chodzą ubrani tak jak wszędzie. To jest zakład przemysłowy, a nie bank. Nie ma wymogów narzuconych odgórnie, ale niepisane reguły obowiązują. Mężczyźni muszą chodzić w marynarkach, pod krawatem, panie podobnie elegancko i stosownie do wykonywanej pracy. Nie trzeba ich ubierać po szkolnemu, czyli białe bluzeczki i granatowe spódniczki, ale elegancja obowiązuje. Kiedyś z pewnością zwracało się uwagę na strój. Teraz już nie potrzeba, bo stało się to regułą.

Grzegorz Grzeszkowiak, prezes Zarządu Spółdzielni Mleczarskiej w Gostyniu:
Na produkcji obowiązują stroje zgodne z zasadami higieny, czyli rzeczy białe i oczywiście nakrycia głowy. Inaczej są ubrani elektrycy i mechanicy. Noszą niebieskie kombinezony. Administracja nie ma narzuconych norm. Firma nie kupuje pracownikom umysłowym ubrań. Obowiązuje pewna zasada jeżeli chodzi o reprezentowanie firmy na zewnątrz. Wiadomą rzeczą jest, że jest to krawat, koszula i garnitur. Jako szef staram się być zawsze pod krawatem i w garniturze. Swoim przykładem staram się wpływać na innych. Wygląd jest istotną sprawą, przecież "jak cię widzą, tak cię piszą".

Roman Sieracki, kierownik Hipermarketu "Waldi" w Gostyniu:
Dla mnie obowiązujący strój to marynarka, koszula i krawat. Natomiast ekspedientki, jako pracowników w dziale spożywczym, obowiązuje noszenie fartuszków. U nas są to fartuszki białe z niebieskimi obszyciami. Na pewno nie byłoby dobrze, gdyby każda ekspedientka miała inny strój. Reguły powinny być. Schludny strój pracowników wpływa pozytywnie na wizerunek sklepu.

Grzegorz Kałużny, kierownik Supermarketu "Dino" w Gostyniu:
Ekspedientki noszą stroje firmowe żółto-czerwone. Obowiązuje ubiór schludny, czysty, bez ekstrawagancji, bo to jest w sklepie zabronione. Osobiście raczej preferuję dowolność i wygodę. Nie zawsze jestem pod krawatem, ale jeżeli wymaga tego sytuacja, to oczywiście. Noszę ubrania w kolorach stonowanych. W firmie nie ma wymogu chodzenia w garniturach, ale estetyka i schludność zawsze obowiązują.

Piotr Cierpiszewski, właściciel PPH "Domino" w Gostyniu:
U nas pracownicy noszą identyfikatory. Uniformów ani żadnych kitli nie ma. Preferowany jest strój dowolny, odpowiedni do osobowości. Jako szef też raczej ubieram się "na luzie", krawat zostawiam na wyjątkowe okazje. W niektórych firmach strój może mieć znaczenie, a w innych nie. Na przykład w wielkich sieciach handlowych pracownik musi wyróżniać się w tłumie, wszystko jest zunifikowane. W Gostyniu klienci znają swoich sprzedawców i nie ma potrzeby wyróżniania się kolorową czapeczką czy pomarańczowym fartuszkiem. W pewnego rodzaju firmach handlowych czy usługowych wskazane jest używanie stroju firmowego, natomiast w przedsiębiorstwach, działających na tak lokalnym rynku, jak gostyński, nie można robić sztuczności. Długo żyliśmy w sztuczności, narzucanych formach - chociażby granatowe fartuszki z białym kołnierzykiem w szkole. Te formy źle się kojarzą. Odreagowujemy minioną epokę.

Sławomir Motyl, współwłaściciel Składu Środków Ochrony Roślin "Klósak&Motyl" w Krobi:
Nie ma w naszej firmie narzuconych reguł. Dopuszczalna jest pełna dowolność. Zawsze jednak trzeba dostosować się do sytuacji. Jako szef też staram się dopasować ubiór do okoliczności. W firmie jest trzech szefów i rzecz polega na tym, że zawsze jeden z nas jest wydelegowany w garniturze. Pracownicy ubierają się różnie, najczęściej sportowo, ale czasami też wizytowo. Ubiór i wygląd z pewnością wpływają na sukces firmy. Nie jest to jedyny warunek, ale na pewno te dwie rzeczy idą w parze. Każdy u nas dostosowuje się do okoliczności.

Elżbieta Jóźków, właścicielka Firmy Wielobranżowej "Alles" w Gostyniu:
Pracownik na produkcji musi mieć fartuch, nie może dowolnie się ubierać. Nie jest to narzucone, ale warunki pracy, okoliczności i potrzeby wymagają określonych strojów. Osoby, które mają bezpośredni kontakt z klientami, mają w tym zakresie pełną dowolność, ubierają się według własnego uznania. Nie ma potrzeby, aby ubierać się mundurowo. To oczywiste, że wygląd pracowników wpływa na wizerunek firmy, ale nie zawsze można narzucać strój. Z drugiej strony nie można również tolerować całkowitej dobrowolności. Wszystko zależy od rodzaju wykonywanej pracy. Jeden może ubrać się, tak jak chce, oczywiście bez zbytniej ekstrawagancji, drugi musi włożyć fartuch.

Tadeusz Gruszka, prezes Zarządu Gminnej Spółdzielni w Gostyniu:
W naszej firmie strój nie ma specjalnego znaczenia. Oczywiście, pracownicy muszą być czysto i schludnie ubrani, ale nie muszą się ekstra prezentować. U nas są bardzo różnorodne prace i dlatego wskazana jest odzież typowo robocza. Nie ma i nigdy nie było reguły, aby wszyscy pracownicy nosili jednolite stroje. Mamy stałych klientów, dlatego szczególne wyróżnianie się strojem nie jest konieczne. Oczywiście -- kultura, grzeczność, ale nie sam wygląd jest najważniejszy... Jako prezes najczęściej chodzę w marynarce i pod krawatem. Mam kontakt z osobami z zewnątrz, zatem trzeba się dobrze prezentować.

*        *        *

Jak wykazują badania marketingowe, w większości polskich przedsiębiorstw panuje pod tym względem stroju całkowita dowolność. Szefowie zazwyczaj nie przywiązują uwagi do zewnętrznego kreowania wizerunku firmy. Podkreślają, że uwagę innych powinny zwracać kompetencje i sposób bycia, a nie wygląd zewnętrzny. Czyli piszą cię nie tak, jak cię widzą, ale jak cię słyszą i jak ty ich traktujesz.
Statystyka to jedno, życie to drugie. Spory wpływ na te zasady mają też zapewne regionalne, czy wręcz lokalne przyzwyczajenia. Jedni podglądają drugich. Opinie -- jak świat światem -- były, są i będą podzielone. Jedni bronią dobrowolności i swobody, inni podkreślają konieczność przyłączenia się do międzynarodowych kanonów.
Czytasz ten tekst w pracy? Podejdź do lustra. Co masz na sobie?... Która wypowiedź jest najbliższa Twojej opinii? A może nie ma takiej? Jeśli masz odmienne zdanie -- czekamy na Twój głos!

MB


Powrót do strony głównej